Krótko mówiąc, tak – klimatyzatory, zdaniem naukowców, mogą przyczynić się do rozprzestrzeniania się koronawirusa. Ale nie mogą być jego źródłem. Dlatego ważne jest, aby zastanowić się, gdzie i jak są używane.

Jak się okazuje, prac naukowych na ten temat jest bardzo niewiele, a ich wyników nie można uznać za reprezentatywne.

Po raz pierwszy zaczęli mówić o roli klimatyzatorów w rozprzestrzenianiu się koronawirusa po badaniu przeprowadzonym przez chińskich specjalistów, którzy badali wzorzec infekcji w restauracji w Wuhan.

Naukowcy odkryli, że dziewięć osób zaraziło się koronawirusem siedząc przy stolikach obok klimatyzatora.

Według naukowców wirus został rozprzestrzeniony przez jednego z odwiedzających, który sam praktycznie nie miał objawów COVID-19. Usiadła naprzeciwko klimatyzatora. Później, u dziewięciu osób siedzących przy sąsiednich stolikach i nie mających bezpośredniego kontaktu z kobietą, test również był pozytywny.

Nie wolno nam jednak zapominać, że próba z tego badania była bardzo mała, a warunki dalekie od laboratoryjnych. Dlatego wielu w świecie naukowym wątpi w jego reprezentatywność.

Temat chińskich badań podjął popularny ukraiński lekarz Komarowski.

W swoim wideoblogu przytoczył wyniki i wyciągnął rozczarowujący wniosek: „Jeśli wirus, który wydychamy, dostanie się do strumienia powietrza sztucznie stworzonego przez kontrolę klimatu, to wszystko jest już bardzo poważne”.

Ponadto wiele osób pamięta statek wycieczkowy Diamond Princess, na którym zachorowało ponad 700 z trzech tysięcy osób na pokładzie, a duża ich część – po wprowadzeniu na statku kwarantanny. Lekarze przyznają, że ważną rolę odegrał tu system klimatyzacji liniowca.

Wszyscy eksperci, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają: sam klimatyzator nie może być siedliskiem koronawirusa, ponieważ wirus przenosi się tylko z człowieka na człowieka. Jednak systemy klimatyzacyjne, jak mówią, mogą faktycznie zwiększyć strefę skażenia, jeśli w pomieszczeniu znajduje się chory.

Wynika to ze sposobu działania większości klimatyzatorów.

Chociaż odświeża pomieszczenie w upalny dzień, w zasadzie krąży w nim to samo powietrze.

Istnieje taka praktyka: jeśli klimatyzator jest włączony, okna są całkowicie zamknięte. Klimatyzator działa w taki sposób, że pobiera powietrze, chłodzi je i zwraca z powrotem. To tworzy cyrkulację.

Dlatego też, gdy osoba zarażona wirusem kicha lub kaszle, strumień powietrza z klimatyzatora może przenosić te kropelki, chociaż nie bardzo daleko. Pamiętaj też, że kierunek przepływu powietrza również ma znaczenie.

Czy to oznacza, że ​​warto całkowicie zrezygnować z klimatyzacji? Jednym słowem nie.

Po pierwsze, klimatyzacja we własnym mieszkaniu czy domu jest o wiele bezpieczniejsza niż w miejscach publicznych – jeśli Ty i ci, którzy mieszkają w pobliżu jesteście zdrowi. A jeśli twój dom nie jest odwiedzany przez tłum znajomych, wśród których może być bezobjawowy nosiciel wirusa.

W przypadku biur i restauracji ryzyko jest oczywiście ogromne. Ale eksperci nie zalecają całkowitego porzucenia kontroli klimatu, ponieważ przebywanie w dusznej atmosferze może być jeszcze bardziej niebezpieczne, zwłaszcza dla osób starszych.

Główną radą ekspertów jest regularne wietrzenie pomieszczenia.

Nie ma sensu zabraniać ludziom używania klimatyzatorów, ponieważ są one potrzebne do zapewnienia komfortu. Ale dobra wentylacja pozostaje koniecznością.

Co więcej, koronawirus ma tendencję do stawania się mniej zakaźny wraz ze wzrostem temperatury, więc jeśli możesz go regulować, utrzymuj go nieco wyżej niż w lecie.

W końcu musisz pamiętać o znanych już zasadach przebywania w pomieszczeniach: zachować dystans społeczny, dezynfekować ręce i nie dotykać twarzy.

Eksperci twierdzą, że ryzyko zanieczyszczenia przez powierzchnie i podczas bezpośredniego kontaktu jest znacznie wyższe niż w przypadku klimatyzatora.

Jeśli w domu jest osoba z koronawirusem, najlepszym rozwiązaniem jest wyłączenie klimatyzatora i otwarcie okien w celu przewietrzenia.

Otwarcie okna daje znacznie więcej czystego powietrza, a to zmniejszy możliwe stężenie koronawirusa w pomieszczeniu.

Jeśli okna nie można otworzyć z powodu uczulenia lokatora na pyłki, pozostaw klimatyzator włączony, ale nie pozwól, aby zbyt mocno ochłodził pomieszczenie, ponieważ koronawirus lepiej czuje się w chłodzie.

A jeśli to możliwe, zamknij pomieszczenie, w którym znajduje się pacjent, aby strumień powietrza z klimatyzatora nie rozprzestrzeniał się po mieszkaniu.

W tym przypadku najważniejszą rzeczą jest trzymanie pacjentów z dala od otworów wentylacyjnych.

Call Now ButtonZadzwoń Teraz ! Szybki Kontakt